Najnowsze komentarze
kampiszon
do: Sporty zimowe i inne gry z kostuchą
Chwalić takie podejście :) Gorzej ...
Kmieciu, parę dni temu miałem ostr...
Ja śmigam na Pirelli Sport Deamon ...
Mała: Pamiętam minę Twojego taty ;)
Hello,
Ja dzisiaj "odpuściłem",...
Ulubieni blogerzy
Moje miejsca
<brak wpisów>
Moje linki
17 listopad 2011 13:41
Sporty zimowe i inne gry z kostuchą
Zaparowany, uchylony wizjer. Sople pod nosem. Wyważony każdy oddech aby wizjer nie został kompletnie zaślepiony, każda operacja przekroczenia malowań na jezdni precyzyjnie i dokładnie zaplanowana. Zawrotne prędkości, godne kursanta na prawo jazdy. I te spojrzenia przechodniów oraz innych kierowców -bezcenne ;) Początki z motocyklem? Nie! To jazda przy ujemnej temperaturze i mokrym asfalcie.
04 sierpień 2011 12:52
Mokra furia na dwóch kołach
Motocykliści i deszcze, zwłaszcza ulewne, kochają się jak kot i pies. Jeżeli nie przebywaliście na urlopie, zapewne słyszeliście w mediach wszelkiej maści, o nawałnicach minionej niedzieli lub doświadczyliście gniewu pogody na własnej skórze. Przyszło mi zmierzyć się z wściekłością wodnego żywiołu przy użyciu motocykla, chociaż wskazane byłoby skorzystanie z pontonu czy łodzi podwodnej.
13 lipiec 2011 00:06
Ścigani przez pogodę
Niedziela była serią mokrych plam na mapie pogody w Polsce. Ale tak bardzo chcieliśmy gdzieś wyjechać, że żadna siła nie mogła nas powstrzymać. Pomimo masy pechowych czynników dopięliśmy swego a wycieczka, mimo mojej przytulanki z szutrową mazurską drogą okazała się satysfakcjonująca.
04 kwiecień 2011 09:42
Torba na bak Held CARRY -Recenzja
Bagaż -rzecz przydatna. Warto mieć w podróży parę potrzebnych rzeczy. Jednak nie każdy od razu ma fundusze na wydatki rzędu 800 zł za kufer GiVi. Nie każdy planuje od razu wielkie wyjazdy z wypakowanym na weekend zasobnikiem rzeczy. Planując sporadyczne wyjazdy, można sięgnąć po rozwiązanie kompromisowe między kosztami a wygodą. Jedną z opcji jest plecak, co osobiście okrutnie mi nie pasuje. Albo to niezręcznie wisi na ramionach, drażniąc podczas jazdy, powodując ból pleców itp, albo wisi obwiązane siatkami z tyłu, na miejscu pasażer(a/ki), przez co na stacji trzeba wszystko odpakować by cokolwiek wydostać ze środka.
22 marzec 2011 08:16
300km =10 godzin jazdy
Ostatnimi czasy przegiąłem z wydatkami zimowymi. Harmonogram finansowy zakładał wyposażenie się przed sezonem w przeciągu jakichś 4 miesięcy. Harmonogram został przyspieszony i wyszło 1.5 miesiąca. Efekt -dziura budżetowa, pożyczki na paliwo i obciążenie karty kredytowej. A cztery zjazdy studenckie w miesiącu -każdy po 320 km w jedną stronę uświadomiły mi rozmiar żarłocznej czarnej dziury po środku galaktyki moich finansów.
04 marzec 2011 09:20
Rozpoczecie sezonu 2011
Wczoraj, w bojowym nastroju podsycanym słoneczną i ciepłą pogodą postanowiłem (wbrew wcześniejszym planom) wyciągnąć motocykl z garażu i tak po chamsku ordynarnie zacząć sezon. Czyli wypiąć się na zime.
11 listopad 2010 17:38
Pirat mimo woli -szalencza jazda miejska na adrenalinie
Prawdopodobnie jestem piratem drogowym. Ale staram się w tym stosować umiar. Dążę do tego, by nie łamać za wielu przepisów (no może poza liniami w korkach lub ograniczeniami predkosci). Tego dnia wszystko jednak przebiegało wbrew moim własnym regułom.
05 listopad 2010 11:54
Motóry tańczą na wodzie -czyli You Can Slide
Brzydko. Mokro. Depresyjnie. Slisko. "Złota polska jesień" ;). Trochę przykurzone to złoto. Codziennie zbieram dane z pogodynki, z tvn24 i zza okna. Następnie przystępuje do oceny warunków, dokonując zimnych kalkulacji.
06 październik 2010 19:45
Wir w baku i huk wiatru -Weekend w zachodniej Polsce
Rozpaczliwie łapię każde ostatnie minuty sezonu. Wiem, że wkrotce bedzie trzeba odstawic SUZI na zimę w jakimś ciepłym przytulnym miejscu. I tu trafiła się okazja: Trzeba podjechać do Poznania. W ten sposob, mialem kolejną ostatnią wyprawę w sezonie.
27 wrzesień 2010 01:06
Zamki na południe od Warszawy -Kolejna ostatnia wyprawa w sezonie
Tak to ostatnio bywa, od czasów wypadu do miasta widmo, że zgrana trójca kolejny wypad załatwia w stałym składzie:
Ja (bandziorro) + Mors Stefan + Obiezyswiat = Stała, zgrana ekipa. Bez względu na to, kto wymyśla wypad (2 tyg temu byliśmy w ten sposób w Wilczym Szańcu). Wystarczy, że jeden z nas zaproponuje reszcie udział w ciekawej propozycji -wyjazd ma zagwarantowany komplet 3 uczestników. Tym razem, każdy z nas dorzucił sobie jeszcze towarzyszkę. Obieżyświat -plecaczek o imieniu Ania. Ja -żonkę o imieniu Gosia. No i połówka Morsa stefana Agnieszka-tyle, że na swoim Burgmanku 200ccm.


